Coś o mnie i nie tylko :)


Dwie strony Zaborza. serial obyczajowy, odcinek 1
sobota, 28.07.2007, 12:24
Zaszufladkowany do: bzdety, opowiadania, pijaki, serial, sklep, zaborze

W naszej części wioski sklep GEORG Lekko zmodyfikowane logo sieci sklepów G(H)EORG (zwany też Dżordżem, Drożdżem albo Grzesiem) ma monopol w branży spożywczo-przemysłowej (i monopolowej). Dlaczego? Bo na “Starym Zaborzu” mamy tylko ten jeden sklep.
Kiedyś było tu parę innych, np. u sołtysa, Januszykowej lub Bodnarki (o tych dwóch ostatnich w trzecim odcinku), ale wszystkie zbankrutowały ;) Za to na “Nowym Zaborzu” jest sklepów w bród: jeden koło gimnazjum, jakiś ponoć na Jeziorze i Azaliowej; na “Żabim Osiedlu” jest ABC, “Poranek” i jeszcze jakiś jeden. Ale tak to w życiu bywa.

A wracając do G(H)EORGA – nikt praktycznie nie robi tu zakupów na cały tydzień. Po prostu większość zaborzan ma na tyle rozumu, żeby pojechać do oddalonego o parę, paręnaście kilometrów Kałflandu lub Lidla i kupić potrzebne rzeczy 2x taniej. Ale w takim razie – zapytacie – kto kupuje w Grzesiu? To ja odpowiem w punktach:

  1. pijaczki
    Na Zaborzu koneserzy alkoholu mają duży wybór. Mogą go znaleźć w dużych ilościach w: Dżordżu, barze Bartek odległego od Dżordża o parę kroków (więcej o nim w odcinku trzecim) i barze Roma (ktoś kiedyś zdjął a i został napis Bar Rom). Z tego też powodu można się na nich natknąć co kawałek.
  2. nałogowi palacze papierosów
    Nie mogą wytrzymać długo bez papierochów, więc muszą biec do najbliższego sklepu.
  3. osoby starsze i schorowane
    Nie mają czym dojechać do miasta (chyba, że autobusem – więcej w odcinku drugim), niedowidzą i nie znają się na cenach, więc nawet, jeśli Panie Sprzedawczynie je okantują, będą myśleć, że kupiły tanio
  4. ludzie, którym nagle zabrakło w domu czegoś pilnie potrzebnego
    Zwykle z powodu niewielkiego wyboru towarów i tak w Grzesiu tego nie znajdą, ale za to kupią coś innego, co im wpadnie w oko (żeby to tak głupio nie wyglądało – wchodzi do sklepu i wraca z niczym)
  5. ja :P
    Wynika to u mnie z głębokiego uzależnienia od słodyczy, których zapas muszę ciągle uzupełniać, a do Kał(f)landu nie będę jeździł 2 razy dziennie… Zresztą w Kał-flandzie jest nie za duży wybór zjadliwych słodyczy, ale jak już coś tam ciekawego znajdę, to o połowę tańsze niż w Drożdżu…

Logo Grzesia wzięte z siatki.Osobliwym przypadkiem w Grzesiu są Panie Sprzedawczynie. Są one przez kierowniczkę zastraszane, wykorzystywane, przymuszane do pracy do późna także w niedzielę i święta oraz do oszukiwania klientów (zanika), a także notorycznego nieposiadania grosika (tzn. Pani Sprzedawczyni wygłasza formułkę: “Niestety nie mam grosika, mogę być winna?” A po sekundzie o tym zapomina).
Panie Sprzedawczynie są też bardzo na bieżąco – gdy pewien klient zapytał się jednej z nich, czy mają jeszcze “Dziennik”, ta odpowiedziała, że nigdy nie słyszała o takiej gazecie. Zapytała później tego pana, czy chodziło mu może o “Dziennik Zachodni”, “Dziennik Polski” lub “Dziennik Polska-Europa-Świat”… :/

Jak to z serialami bywa, są nieprawdopodobnie nudne albo niezwykle wciągające. Ten należy do tej pierwszej grupy, więc muszę już kończyć ten odcinek.

W NASTĘPNYM ODCINKU:
O autobusie, Zaborstradzie, pętlach i niezbyt gościnnej ulicy Gościnnej.


1 komentarz jak dotąd
Dodaj komentarz

No i co mam ci tu napisać, he? Że to ładny blog to już chyba wiesz? No to ujmę to najprościej. Jak dla mnie w miarę ciekawe teksty i zabawne, nagłówek klawy, bo naturka. Życzę ci, żeby wyszedł z tego maleństwa rasowy bloczek. The End:)

komentarz - autor: Rega




Dodaj komentarz
Znak podział wiersza i akapitu wstawiany jest automatycznie, twój adres e-mail nie będzie opublikowany, stosowanie HTML jest dozwolone: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>